Efekt remontu dachu ocenia się z zewnątrz, a widać wyłącznie nowe pokrycie, obróbki i orynnowanie. O tym, czy dach przetrwa kolejne kilkadziesiąt lat, decydują jednak warstwy zakryte blachą albo dachówką. Folia wstępnego krycia, kontrłaty i przestrzeń między nimi pozostają niedostępne od dnia, w którym ekipa ułoży pokrycie. Inwestor ma więc jeden moment na sprawdzenie tych rozwiązań, i jest nim czas trwania prac, a nie odbiór końcowy. Zakres robót ustala się wcześniej, ponieważ po ułożeniu pokrycia każda zmiana oznacza cofnięcie się o kilka etapów.
Pod pokryciem zostaje kilka warstw, których nikt już nie obejrzy
Na krokwiach układa się folię wstępnego krycia, na niej kontrłaty biegnące wzdłuż spadku, a dopiero na nich łaty albo pełne deskowanie pod pokrycie. Kontrłata odsuwa pokrycie od folii i tworzy między nimi wolną przestrzeń, którą powietrze przechodzi od okapu do kalenicy. Przy wymianie samego pokrycia stara folia często nie nadaje się do dalszej pracy, ponieważ materiały sprzed kilkunastu lat kruszeją pod wpływem temperatury. Dekarz ocenia jej stan po zdjęciu blachy, a wynik tej oceny przekłada się na zakres robót.
Druga rzecz, której nie widać po zakończeniu prac, to ciągłość wspomnianej przestrzeni. Wystarczy, że kontrłata zostanie przerwana przy oknie dachowym albo, że folia opadnie i przylgnie do łat, aby przepływ powietrza urwał się w połowie połaci. Wilgoć zatrzymuje się wtedy pod pokryciem i skrapla na chłodnej blasze, a woda spływa na termoizolację. Skutki pojawiają się po kilku sezonach, w postaci zawilgoconej wełny i zaplamionych skosów, a ich naprawa wymaga ponownego zdjęcia pokrycia.
Dlaczego wymiana samego pokrycia nie wystarcza?
Nowa blacha nie poprawi przepływu powietrza, jeśli dach nie ma sprawnych wlotów i wylotów. Wentylacja dachowa opiera się na prostej zasadzie: powietrze wchodzi w okapie, przechodzi wzdłuż połaci i wychodzi w kalenicy. Norma DIN 4108 podaje dla tego układu konkretne wielkości, przydatne przy sprawdzaniu oferty wykonawcy. Wlot w okapie powinien wynosić co najmniej 200 cm² na metr bieżący, wylot w kalenicy 50 cm² na metr bieżący po obu stronach, a sama szczelina pod pokryciem minimum 2 cm wysokości.
Do wykonania wlotu służą kratki, listwy wentylacyjne albo pasy startowe dobrane do rodzaju pokrycia. W kalenicy stosuje się taśmy wentylacyjno-uszczelniające lub listwy montowane pod gąsiorem, które przepuszczają powietrze i zatrzymują wodę oraz owady. Efekt widać w dwóch okresach roku. Zimą przestrzeń pod pokryciem osusza się zamiast zbierać kondensat, a latem ruch powietrza odbiera część ciepła, które nagrzana blacha oddaje w stronę poddasza. Ten sam przepływ osusza również drewno więźby, jeśli trafiło na budowę o zawyżonej wilgotności.
Które prace warto zapisać w umowie z dekarzem?
Umowa opisująca wyłącznie rodzaj i kolor pokrycia pomija większość tego, co decyduje o trwałości dachu. Warto wymienić w niej folię wstępnego krycia, przekrój kontrłat, elementy wentylacyjne w okapie i kalenicy oraz obróbki wokół okien dachowych i kominów. Osobno trzeba ująć orynnowanie, ponieważ przy remoncie pokrycia można zmienić sposób odprowadzenia wody bez dodatkowych prac. Jeśli inwestor decyduje się przy tej okazji na panel na rąbek, ma do wyboru nowoczesny system DACHRYNNA, w którym rynna schowana jest w połaci dachu, a rura spustowa biegnie w warstwie elewacji. Dekarz montuje wtedy elementy przygotowane do współpracy, zamiast pokrycia i orynnowania od dwóch różnych producentów.
Zapisany w umowie zakres robót pozwala sprawdzić poszczególne warstwy w trakcie montażu, a nie po jego zakończeniu. Inwestor może wejść na dach po ułożeniu folii i kontrłat, zanim ekipa zamknie połać pokryciem. Zdjęcie z tego etapu zostaje w dokumentacji budowy i przydaje się przy ewentualnej reklamacji. Widać na nim rozstaw kontrłat, ułożenie folii i elementy wentylacyjne w okapie, czyli dokładnie te rozwiązania, których później nie da się już ocenić. To właśnie ten moment, a nie odbiór końcowy, rozstrzyga o tym, jak dach zachowa się przez kolejne lata.
