Scenariusz powtarza się w setkach domów. Na parterze woda leci normalnie, na piętrze strumień słabnie, a gdy ktoś odkręci kran w kuchni, prysznic na górze zamienia się w kapanie. Pierwsza myśl brzmi: potrzebna jest pompa. Bardzo często to zła diagnoza, a zakup pompy kończy się wydatkiem, po którym nic się nie zmienia.
Zanim cokolwiek kupisz, warto poświęcić pół godziny na trzy pomiary. Zwykle wskazują winowajcę jednoznacznie, a bywa nim element kosztujący kilkadziesiąt złotych.

Zmierz, zamiast zgadywać
Manometr z przyłączem gwintowanym kosztuje mniej niż jedna wizyta hydraulika. Wkręca się go w miejsce zaworu przy pralce albo w podejście ogrodowe i odczytuje dwie wartości.
Pierwsza to ciśnienie statyczne, czyli przy wszystkich zamkniętych punktach poboru. W typowej sieci powinno wynosić od dwóch i pół do czterech barów. Druga to ciśnienie dynamiczne, mierzone przy otwartym jednym punkcie. Jeżeli statyczne jest przyzwoite, a dynamiczne wali się do jednego bara albo niżej, problem nie leży w sieci, tylko w oporach twojej instalacji. Pompa niczego tu nie naprawi, bo będzie tłoczyć wodę przez to samo wąskie gardło.
Trzeci pomiar to zwykłe wiadro i stoper. Otwarty do końca kran powinien dać kilkanaście litrów na minutę. Wynik poniżej ośmiu przy pełnym otwarciu wskazuje na ograniczenie przepływu, a nie na brak ciśnienia.
Najczęstsi winowajcy, w kolejności prawdopodobieństwa
Na pierwszym miejscu jest zarośnięty perlator. Wykręca się go bez narzędzi, płucze w occie i w połowie przypadków temat zamyka się w kwadrans. Na drugim filtr siatkowy przed wodomierzem albo przed zaworem głównym, o którego istnieniu większość właścicieli nie wie, a który po latach potrafi być zapchany w połowie przekroju.
Trzecim podejrzanym jest zawór, który tylko wygląda na otwarty. Zaworki kątowe pod umywalką bywają przykręcone w trzech czwartych, a zawór główny po jakiejś dawnej naprawie zostaje w pozycji pośredniej. Sprawdzenie polega na pełnym zamknięciu i pełnym otwarciu każdego z nich, co przy okazji zapobiega zapieczeniu trzpienia.
Czwartym, i najbardziej kosztownym w naprawie, są stare rury stalowe zarośnięte osadem. Rura o średnicy nominalnej dwadzieścia pięć milimetrów po trzydziestu latach potrafi mieć światło przelotu poniżej dziesięciu. Tego nie da się przepchać, a jedynym rozwiązaniem jest wymiana odcinka.
Warto też sprawdzić same zawory odcinające na trasie. Prosty zawór 3/4 w wersji pełnoprzelotowej stawia opór zbliżony do zwykłego odcinka rury, ale jego tańszy odpowiednik z przelotem zredukowanym potrafi dławić przepływ na tyle, że różnicę czuć na najwyższym punkcie instalacji.
Ciśnienie a przepływ, czyli dwie różne rzeczy
Warto rozdzielić te pojęcia, bo mylenie ich stoi za większością nietrafionych zakupów. Ciśnienie decyduje o tym, na jaką wysokość woda w ogóle dotrze. Przepływ decyduje o tym, ile jej dotrze w jednostce czasu.
Dom, w którym ciśnienie statyczne wynosi trzy i pół bara, ma go dość na doprowadzenie wody na drugie piętro z zapasem. Jeżeli mimo to prysznic słabnie przy odkręceniu kranu w kuchni, problem dotyczy przepływu, czyli przekrojów, oporów i jednoczesności poboru. Pompa podnosząca ciśnienie nie rozwiąże tego, bo ciśnienia od początku nie brakowało.
Odwrotnie wygląda sytuacja w budynku zasilanym ze studni albo na końcu długiego przyłącza, gdzie ciśnienie statyczne ledwie przekracza półtora bara. Tam układ podnoszący ciśnienie jest właściwym rozwiązaniem i przynosi natychmiastową poprawę.
Kiedy pompa faktycznie ma sens
Osobnym przypadkiem, często mylonym z powyższymi, jest instalacja ciepłej wody z cyrkulacją. Objaw jest inny: woda leci normalnie, ale trzeba ją długo spuszczać, zanim zrobi się ciepła. Odpowiada za to nie ciśnienie, tylko brak lub niesprawność pompy cyrkulacyjnej, która utrzymuje ciepłą wodę w ruchu w pętli między podgrzewaczem a punktami poboru.
Do takiego zadania stosuje się niewielkie jednostki o mocy kilkunastu do kilkudziesięciu watów, pracujące w trybie ciągłym albo sterowane zegarem. Popularna w domach jednorodzinnych pompa grundfos w wersji elektronicznej sama dostosowuje wydajność do oporów instalacji, dzięki czemu zużywa wyraźnie mniej prądu niż starsze konstrukcje trójbiegowe.
Dobierając ją, patrzy się na dwie rzeczy: wysokość podnoszenia wystarczającą do pokonania oporów pętli oraz przyłącze zgodne ze średnicą rury. Przewymiarowana pompa nie da lepszego efektu, a jedynie hałas i wyższy rachunek. Warto też zastanowić się nad sterowaniem czasowym, bo cyrkulacja pracująca w nocy grzeje głównie ściany.
Zanim wydasz pieniądze
- Wykręć i przepłucz perlatory we wszystkich bateriach, zaczynając od tej, która leje najsłabiej.
- Znajdź i wyczyść filtr siatkowy przy zaworze głównym albo przed wodomierzem.
- Otwórz do końca każdy zawór na trasie, łącznie z tymi pod umywalkami i za pralką.
- Zmierz ciśnienie statyczne i dynamiczne, a wyniki zapisz, bo przydadzą się przy rozmowie z instalatorem.
Dopiero gdy te cztery kroki nie przyniosą poprawy, a zmierzone ciśnienie faktycznie jest niskie, rozmowa o pompie albo o zestawie podnoszącym ciśnienie ma sens. W przeciwnym razie kupujesz urządzenie, które będzie pracować na rzecz problemu leżącego zupełnie gdzie indziej.
Zawory kulowe, pompy obiegowe i osprzęt kontrolno-pomiarowy wraz z parametrami doborowymi znajdziesz na www.onninen.pl. Dane techniczne przywołane w tekście pochodzą z katalogu hurtowni Onninen.
